Komisja zadaje pytanie:
- Proszę nam opisać pracę silnika.
-Brrrruuum, bruuum, wrrrryyy...
Jak to, panie władzo, to tu nie ma skrętu w prawo?!
- Jest, ale płatny.

Studencka Marka

odpowiedz na wszystkie pytania



W ciągu ostatnich 30 dni zagłosowano (przeliczam) razy w naszych ankietach

Systemy wspomagania kierowcy (ADAS) w praktyce – które z nich faktycznie ratują życie, a które tylko denerwują piszczeniem?

using-navigation-display-handsome-unshaved-man-fashionable-clothes-riding-his-automobile

Nowoczesne samochody coraz bardziej przypominają smartfony na kołach. Naszpikowane radarami, kamerami i czujnikami, mają za zadanie chronić nas przed popełnianiem błędów. Ale czy każdy system ADAS (Advanced Driver Assistance Systems) jest równie przydatny w codziennej jeździe?

Spis treści

Wizja Zero a rzeczywistość za kółkiem

Pół żartem, pół serio mówi się, że dzisiejsze auta podczas jazdy komunikują się z kierowcą głównie za pomocą pisków, gongów i wibrującej kierownicy. Wiele z tych rozwiązań zostało na nas wymuszonych przez nowe unijne regulacje (tzw. dyrektywa GSR2), których celem jest realizacja "Wizji Zero" – czyli całkowite wyeliminowanie ofiar śmiertelnych na drogach. Choć intencje są szlachetne, w praktyce kierowcy często czują się przebodźcowani.

Przyjrzeliśmy się najpopularniejszym systemom z perspektywy polskich dróg i podzieliliśmy je na trzy kategorie: niewidzialnych wybawców, przydatnych pomocników oraz... najbardziej irytujących "pasażerów".

1. Niewidzialni aniołowie stróże (Systemy ratujące życie)

AEB (Autonomous Emergency Braking) [Absolutny Must-Have] Automatyczne hamowanie awaryjne to bezapelacyjnie najważniejszy wynalazek od czasów ABS-u i ESP. Radar lub kamera w przedniej części pojazdu skanuje drogę. Jeśli wykryje, że za chwilę uderzysz w poprzedzające auto (np. w wyniku zagapienia się w telefon), najpierw ostrzeże Cię sygnałem, a w ostateczności sam z pełną siłą naciśnie na hamulec. AEB uratował już niezliczoną ilość zderzaków w korkach i znacznie zredukował liczbę potrąceń pieszych w miastach.

BSM / BLIS (Monitorowanie martwego pola) [Niezastąpione] Dioda w lusterku bocznym lub na przednim słupku, która zapala się, gdy na sąsiednim pasie znajduje się inne auto. Rozwiązanie to jest banalnie proste w komunikacji z kierowcą, a niezwykle skuteczne – szczególnie na wielopasmowych drogach szybkiego ruchu oraz w gęstym ruchu miejskim, gdzie niezwykle łatwo przeoczyć w lusterku pędzącego motocyklistę lub mniejsze auto dostawcze.

RCTA (Ostrzeganie o ruchu poprzecznym z tyłu) [Zbawienie na parkingach] Wyjeżdżasz tyłem z prostopadłego miejsca parkingowego pod supermarketem, zasłonięty przez dwa wielkie SUV-y, i wyjeżdżasz "w ciemno". RCTA (Rear Cross Traffic Alert) skanuje przestrzeń z tyłu pojazdu i ostrzega sygnałem dźwiękowym (a w nowszych autach nawet interweniuje hamulcem), jeśli z boku zbliża się inne auto, rowerzysta lub pieszy. To funkcja, która niemal codziennie ratuje nas przed stresującymi stłuczkami parkingowymi.

2. Przydatni pomocnicy (Systemy wymagające nadzoru)

ACC (Aktywny tempomat z radarem) [Idealny w trasie] System utrzymuje zadaną prędkość i, co najważniejsze, bezpieczną odległość od poprzedzającego auta. Fenomenalnie odciąża kierowcę na autostradach i w powolnym ruchu korkowym (funkcja Stop & Go). Ma jednak swoje słabości: potrafi zachować się "nerwowo" i zahamować, gdy auto przed nami zjeżdża już na zjazd, albo nazbyt gwałtownie przyspieszyć, gdy tylko pas się zwolni.

LKA (Asystent utrzymania pasa ruchu) [Do użytku z rozwagą] Na drogach ekspresowych i autostradach z wyraźnym malowaniem radzi sobie świetnie, trzymając auto centralnie na pasie ruchu. Niestety, na węższych drogach krajowych czy powiatowych potrafi być wręcz niebezpieczny. Gdy chcesz lekko najechać na linię, aby bezpiecznie ominąć rowerzystę, pieszego na poboczu czy omijać dziurę, system bywa nadgorliwy i "broni się", szarpiąc kierownicą z powrotem w stronę przeszkody.

3. Frustratorzy pokładowi (Systemy, które najczęściej wyłączamy)

CZY WIESZ, ŻE...? NOWE PRAWO W UE Zgodnie z unijną dyrektywą GSR2 (General Safety Regulation), od 7 lipca 2024 r. wszystkie nowo rejestrowane samochody w UE muszą być obowiązkowo wyposażone m.in. w inteligentnego asystenta prędkości (ISA) oraz czujnik wykrywający zmęczenie/uwagę kierowcy. Przepisy stanowią, że systemy te muszą aktywować się domyślnie przy każdym uruchomieniu silnika!

ISA (Intelligent Speed Assistance) [Główny winowajca irytacji] Inteligentny asystent prędkości w zamyśle miał być batem na piratów drogowych. W praktyce system powiadamia dźwiękowo za każdym razem, gdy przekroczysz dozwoloną prędkość o choćby 1-2 km/h. Największym problemem jest jednak to, że ISA opiera się na kamerach czytających znaki drogowe. W polskich realiach drogowych, gdzie znaki często stoją blisko siebie, nie są odwoływane na skrzyżowaniach lub ich rozmieszczenie jest chaotyczne, system gubi się notorycznie. Często sczytuje znaki z dróg równoległych (np. "40" z drogi serwisowej jadąc autostradą) albo, co bywa komiczne, limity prędkości w formie naklejek z naczep jadących przed nami ciężarówek. Efekt? Pika bez przerwy, dlatego stał się pierwszą rzeczą, którą kierowcy dezaktywują przed wrzuceniem pierwszego biegu.

DMS (Monitorowanie uwagi kierowcy) [Nadopiekuńcza niania] Kamera ukryta najczęściej w zegarach lub na kolumnie kierowniczej na bieżąco śledzi nasze oczy i ruchy głowy. W teorii jej zadaniem jest obudzenie kierowcy, który w długiej trasie zaczyna zasypiać. W praktyce system potrafi podnieść fałszywy alarm z komunikatem "Skup się na drodze!", gdy przez kilka sekund zerkamy na ekran nawigacji, sprawdzamy lusterka przed zmianą pasa, rozmawiamy z pasażerem obok, a niekiedy nawet wtedy, gdy założymy grubsze okulary przeciwsłoneczne z polaryzacją, przez co kamera po prostu gubi "kontakt wzrokowy" z naszymi oczami.

Podsumowanie

Systemy ADAS to bezsprzecznie ogromny krok naprzód w dziedzinie inżynierii bezpieczeństwa motoryzacyjnego. Te rozwiązania, które dyskretnie pracują w tle i aktywują się fizycznie dopiero w ułamku sekundy przed nieuniknionym zagrożeniem (jak AEB, RCTA czy BLIS), zasługują na najwyższe uznanie i często chronią nas przed kosztownymi wizytami u blacharza.

Z drugiej strony, biurokratyczna pogoń za restrykcyjnymi regulacjami sprawiła, że do aut trafiły także systemy niedopracowane i nie do końca dostosowane do specyfiki infrastruktury drogowej (jak ISA). Ich nadmierna, dźwiękowa "nadopiekuńczość" daje często efekt odwrotny do zamierzonego – sprawiając, że mocno przebodźcowani kierowcy ignorują prawdziwe ostrzeżenia lub wyłączają wszystkie dostępne asystenty bezpieczeństwa za jednym zamachem w menu, wylewając przysłowiowe dziecko z kąpielą.

Niezależnie od tego, jak inteligentnym i naszpikowanym elektroniką autem jeździmy, pamiętajmy o najważniejszym – na końcu to wciąż my, kierowcy, ponosimy pełną odpowiedzialność za jazdę i jesteśmy najlepszym systemem bezpieczeństwa w pojeździe.


opublikowano: 2026-07-31
« powrót
Komentarze
Polityka Prywatności