
Kupno samochodu używanego to często spacer po polu minowym. Nieuczciwi sprzedawcy potrafią doskonale maskować mankamenty pojazdu, licząc na niewiedzę, pośpiech i emocje kupującego. Oczywiście, ostateczną ocenę stanu technicznego zawsze warto powierzyć zaufanemu mechanikowi lub zabrać auto na Stację Kontroli Pojazdów. Zanim jednak wydasz kilkaset złotych na profesjonalny przegląd, pierwszą – i niezwykle skuteczną – weryfikację możesz przeprowadzić całkowicie samodzielnie.
Wystarczą dobre chęci, latarka w smartfonie i chłodna głowa. Oto 5 najczęstszych usterek, które z łatwością wyłapiesz bez użycia specjalistycznych narzędzi.
To absolutny klasyk na rynku aut używanych. Sprzedawca twierdzi, że klimatyzacja nie chłodzi, bo "zabrakło czynnika i wystarczy dobić za 100 złotych". W 90% przypadków to kłamstwo. Układ klimatyzacji jest układem zamkniętym – jeśli brakuje w nim czynnika, to znaczy, że jest dziurawy (np. uszkodzona chłodnica klimatyzacji) lub zatarła się sprężarka. Koszty naprawy mogą iść w tysiące złotych.
Jak to sprawdzić? Zaraz po odpaleniu silnika włącz klimatyzację na najniższą możliwą temperaturę i maksymalny nawiew. W starszych autach powinieneś usłyszeć ciche "cyknięcie" pod maską i odczuć delikatne falowanie obrotów (włącza się kompresor). Z kratek nawiewu w ciągu kilkudziesięciu sekund powinno zacząć lecieć lodowate powietrze. Jeśli leci letnie – negocjuj cenę o kwotę potencjalnej naprawy całego układu, a nie "nabicia".
Wypocony z oleju blok silnika czy kapiący płyn chłodniczy to zwiastuny drogich napraw (np. wymiany uszczelki pod głowicą). Handlarze często o tym wiedzą, dlatego przed sprzedażą dokładnie myją silnik myjką ciśnieniową.
Jak to sprawdzić? Otwórz maskę i poświeć latarką w zakamarki silnika, szukając świeżego, czarnego nalotu lub kałuż na osłonie pod silnikiem. Jeśli silnik lśni nowością, pachnie chemią i nie ma na nim grama kurzu – bądź bardzo podejrzliwy. Zwróć też uwagę na korek wlewu oleju. Odkręć go i spójrz pod spód. Jeśli widzisz gęstą, jasną maź przypominającą masło lub majonez, do oleju najprawdopodobniej dostaje się płyn chłodniczy (uszkodzona uszczelka pod głowicą).
Wymiana sprzęgła wraz z kołem dwumasowym to w nowoczesnych dieslach i wielu autach benzynowych koszt od 2000 do nawet 5000 złotych. Warto więc sprawdzić ten element podczas jazdy próbnej.
Jak to sprawdzić?
Sprzęgło: Jeśli pedał sprzęgła wciska się bardzo ciężko albo "bierze" (auto zaczyna ruszać) dopiero na samym końcu, na samej górze – tarcza jest mocno zużyta. Zrób też test w trakcie jazdy: przy prędkości ok. 50 km/h wrzuć czwarty bieg i wciśnij gaz do dechy. Jeśli obroty silnika gwałtownie rosną, ale auto nie przyspiesza, sprzęgło się ślizga i nadaje się do wymiany.
Dwumasa: Uruchom silnik, wrzuć bieg jałowy ("luz") i otwórz drzwi. Nasłuchuj metalicznego terkotania, stukania lub wyczuj ponadnormatywne wibracje na karoserii, które cichną po wciśnięciu pedału sprzęgła.
Nie potrzebujesz oka rzeczoznawcy, aby zauważyć, że auto miało bliskie spotkanie z innym pojazdem lub barierą. Zwróć uwagę na detale, których lakiernicy często nie dopracowują.
Jak to sprawdzić?
Spójrz na szczeliny między elementami karoserii (np. między maską a błotnikiem czy drzwiami). Powinny być równe z lewej i prawej strony.
Otwórz maskę i przyjrzyj się śrubom mocującym błotniki. Jeśli farba na nich jest zdarta lub widać ślady odkręcania kluczem, element był demontowany.
Przesuń dłonią po rantach drzwi, progach i nadkolach. Nawet jeśli nie widzisz rdzy, a wyczujesz pod palcami "bąble" pod lakierem – ruda zaraza już tam jest, tylko została pospiesznie zapolerowana do sprzedaży.
Polska infrastruktura drogowa bywa bezlitosna dla zawieszeń. Zużyte amortyzatory, wyrobione sworznie wahaczy i łączniki stabilizatora to chleb powszedni.
Jak to sprawdzić? Zanim wsiądziesz do auta, podejdź do każdego koła i z całej siły, ciężarem własnego ciała, naciśnij na karoserię (najlepiej w okolicach kielicha amortyzatora). Auto powinno ugiąć się w dół, podnieść i natychmiast zatrzymać. Jeśli "huśta się" dalej, amortyzatory są całkowicie zużyte. Na jeździe próbnej koniecznie wyłącz radio. Przejedź przez kilka nierówności (np. progi zwalniające, tory tramwajowe, kostkę brukową). Nasłuchuj głuchego pukania i metalicznych stukotów dobiegających spod podłogi. Z kolei na postoju (przy odpalonym silniku) wykonuj szybkie, krótkie ruchy kierownicą w lewo i prawo. Wyraźne "pukanie" lub opóźniona reakcja kół świadczy o luzach w przekładni kierowniczej (tzw. maglownicy) lub na drążkach.
Jeżeli sprawdzany przez Ciebie samochód obleje chociaż jeden z powyższych, darmowych testów, masz twarde argumenty do mocnej negocjacji ceny lub... sygnał, by natychmiast odpuścić dany egzemplarz. Jeśli jednak auto "zda" ten pierwszy, amatorski egzamin, to znak, że warto w nie zainwestować kilkaset złotych i zabrać je na szczegółową ścieżkę diagnostyczną do profesjonalisty, który obejrzy podwozie i podłączy auto pod komputer.