
Świadek wypadku ma kilka minut, w których jego decyzje znaczą najwięcej: dopóki nie dojadą służby, o bezpieczeństwie miejsca zdarzenia i o oddechu poszkodowanego decyduje ten, kto zatrzymał się pierwszy. Kolejność jest zawsze ta sama - własne bezpieczeństwo, zabezpieczenie drogi, telefon na 112, dopiero potem pomoc rannym. Warto ją znać, zanim się przyda, bo na uczenie się w trakcie nie ma wtedy czasu.
Zanim zrobisz cokolwiek innego, zjedź jak najdalej na pobocze, włącz światła awaryjne i założ kamizelkę odblaskową - jeszcze w środku auta, nie po wyjściu na jezdnię. Wysiadaj od strony pobocza. Na drodze szybkiego ruchu najgroźniejszy nie jest rozbity samochód, tylko kolejne nadjeżdżające; dlatego poszkodowanych i siebie ustawiasz za barierką albo daleko od pasów ruchu, a nie między wrakami.
Jeśli jest was kilku, jedna osoba powinna tylko obserwować ruch i ostrzegać pozostałych. To rola, która wygląda na bezczynność, a ratuje ratujących.
Trójkąt ostrzegawczy i gaśnica to jedyne elementy wyposażenia, które w samochodzie osobowym są w Polsce obowiązkowe. Przepisy określają też, gdzie trójkąt ma stanąć, a odległość zależy od drogi:
Na łuku drogi albo za wzniesieniem trójkąt ustawia się przed zakrętem, czyli tam, gdzie kierowca zdąży go zobaczyć, a nie tuż za pojazdem. Światła awaryjne zostają włączone niezależnie od trójkąta.
Dyspozytor potrzebuje kilku konkretów i w tej kolejności: gdzie jest zdarzenie (numer drogi, kilometr, charakterystyczny punkt), co się stało, ile pojazdów i ile osób jest poszkodowanych, czy ktoś jest uwięziony w pojeździe, czy jest pożar albo wyciek paliwa, czy wśród poszkodowanych są dzieci. Nie odkładaj słuchawki pierwszy - dyspozytor może przez telefon prowadzić cię przez resuscytację i to jest normalna część zgłoszenia, nie oznaka, że sobie nie radzisz.
Przy podejrzeniu urazu kręgosłupa każde szarpnięcie może pogorszyć sytuację, dlatego poszkodowanego wyciąga się z auta tylko wtedy, gdy grozi mu bezpośrednie niebezpieczeństwo - pożar, zadymienie, zanurzenie w wodzie - albo gdy nie oddycha i trzeba rozpocząć resuscytację. W pozostałych przypadkach wyłączasz stacyjkę, zaciągasz hamulec i pilnujesz drożności dróg oddechowych na miejscu.
Oddech oceniasz przez około 10 sekund: patrzysz na ruch klatki piersiowej, słuchasz i czujesz powietrze na policzku. Pojedyncze, rzężące westchnienia to nie oddech. Brak prawidłowego oddechu oznacza resuscytację: 30 uciśnięć klatki piersiowej na środku mostka, na głębokość 5-6 centymetrów, w tempie 100-120 na minutę, i 2 wdechy, a gdy nie chcesz lub nie możesz wykonywać wdechów - same uciśnięcia bez przerwy. Kask motocyklisty zdejmuje się tylko wtedy, gdy blokuje drogi oddechowe albo uniemożliwia resuscytację, najlepiej we dwie osoby.
Silne krwawienie zatrzymujesz bezpośrednim uciskiem na ranę - najpierw rękawiczki, potem gruby opatrunek i mocny bandaż. Jeśli krew przebija opatrunek, nie zdejmujesz go, tylko dokładasz kolejny. Poszkodowanego okrywasz kocem ratunkowym, bo wychłodzenie pogarsza wstrząs, i nie podajesz nic do picia ani do jedzenia.
W samochodzie osobowym apteczka nie jest w Polsce obowiązkowa - i właśnie dlatego większość kierowców wozi albo zestaw z benzynowej promocji, albo nic. Sensowne minimum kosztuje niewiele i mieści się w kostce pod siedzeniem:
Raz w roku warto wyjąć apteczkę i sprawdzić daty ważności opatrunków - jałowość ma termin, a torba przez lato spędza w bagażniku kilkadziesiąt stopni. Opaska zaciskowa ma sens tylko u kogoś, kto wie, jak jej używać.
Jeśli są poszkodowani, nie przestawiasz pojazdów, bo ich położenie jest dowodem - inaczej jest przy zwykłej stłuczce bez rannych, gdzie masz obowiązek usunąć auta z drogi. Nie palisz przy pojazdach, nie zostawiasz poszkodowanego samego, nie nagrywasz i nie robisz zdjęć, a po przyjeździe służb mówisz krótko, co widziałeś i co zrobiłeś.
Kolejność jest ważniejsza niż wyposażenie: kamizelka i światła awaryjne, trójkąt w miejscu, w którym da się go zauważyć, 112 z konkretami, potem oddech i krwotoki. Nieudzielenie pomocy jest w Polsce przestępstwem, ale w praktyce liczy się coś prostszego - podstawowe czynności potrafi wykonać każdy, kto raz przeszedł je na kursie. Najlepszy moment na taki kurs jest wtedy, gdy nic się nie dzieje.